Szukasz logopedy w Łodzi lub okolicy? Zapraszam do kontaktu!

Rotacyzm to jedna z najczęściej występujących wad wymowy zarówno u dzieci jak i dorosłych. Polega na nieprawidłowym wypowiadaniu głoski “r”, która jest jedną z najtrudniejszych w języku polskim.

Często dostaję zapytania mailowe dotyczące tego, czy dorosły jest w stanie “wyjść z rotacyzmu”. Odpowiedź nie jest jednoznaczna, ponieważ zależy od wielu czynników. Jak dla mnie najbardziej decydującymi aspektami w terapii są:

  1. przyczyna wady wymowy
  2. zaangażowanie pacjenta w terapię

Dzisiaj dotknę tematu zaangażowania pacjenta w terapię, bo jest to temat rzeka…

Czy terapeuta nauczy Cię wymawiać “r”?

Pacjenci często żyją w błędnym przekonaniu, że skoro podjęli się terapii logopedycznej to sukces murowany. Wystarczy spotkać się z logopedą raz w tygodniu, a ten zadziała jak za użyciem magicznej różdżki. Choć bardzo bym tego chciała, niestety tak nie jest.

Głoska “r” fizjologicznie pojawia się do siódmego roku życia. Pacjent ma załóżmy… dwadzieścia pięć lat i przez około osiemnastu lat utrwala nieprawidłowy wzorzec wymowy. Zamienia “r” na dźwięk, który w jego odczuciu przynajmniej w jakimś stopniu przypomina brzmienie “r”. Dla przykładu może to być artykulacja z czubkiem języka za dolnymi zębami co brzmi mniej więcej jak “y” lub chociażby wymowa francuska. Do czego dążę… weźmy za przykład obgryzanie paznokci. Jeśli obgryzam paznokcie przez osiemnaście lat to czy 45 minut tygodniowo bez obgryzania jest gwarancją tego, że “wyjdę z nałogu”?

Bez zaangażowania możesz się rozczarować…

Dorosły pacjent, który zdecydował się uczestniczyć w terapii logopedycznej powinien mieć świadomość konieczności ćwiczenia codziennie. No, bo jak zmienić tak długo utrwalany nawyk nie ćwicząc? Jak przyzwyczaić język do nowego ułożenia / wzorca? Proszę sobie to wyobrazić na zasadzie uczęszczania na zajęcia sportowe. W ramach postanowień noworocznych zamierzacie w ciągu pół roku zrzucić kilka zbędnych kilogramów. Nie zmieniacie diety, a na zajęcia fitness uczęszczacie raz w tygodniu przez maksymalnie godzinę. Zrzucicie w ten sposób zbędny nadbagaż w postaci kilku dodatkowych kilogramów? Czy po takim wysiłku będziemy mieć gwarancję, że nasze ciało będzie wyrzeźbione i lepiej umięśnione? Jeśli tak to poproszę o złotą receptę…

Niestety część terapii wygląda następująco; pacjent zmotywowany przychodzi na kilka pierwszych zajęć, twierdząc, że stosuje się do zaleceń logopedy i utrwala prawidłowe wzorce w domu. Po około dwóch miesiącach jego zapał maleje, motywacja do ćwiczeń w domu znika, pozostają tylko zajęcia z logopedą. Na zajęciach nie ma większych, spektakularnych postępów. Jak więc się kończy ta historia? Pacjent po jakimś czasie rezygnuje twierdząc, że logopeda nie poradził sobie z jego problemem. Drugi scenariusz to kontynuowanie terapii, która trwa dużo dłużej niż zamierzano.

Co zatem warto począć? Wziąć się w garść i przez czas terapii wykonywać żmudne ćwiczenia w domu, czy zabrać ze sobą rotacyzm do grobu? 😉